Podsumowaliśmy pracę w roku akademickim 2015/2016; zaplanowaliśmy wszystkie działania na kolejny rok – i „wyprawiliśmy” na zasłużoną emeryturę naszą Koleżankę - mgr Ewę Poterałowicz, którą bardzo lubimy i cenimy; i też zazdrościmy Jej trochę, że teraz długość wakacji może ustalać sobie sama...

Życzymy Ewie długich lat życia, dobrego zdrowia, optymizmu oraz spełnienia wszystkich marzeń !

 

 

 


  

Moje wspomnienie

 

Pracę w Studium Języków Obcych Politechniki Wrocławskiej rozpoczęłam1 października 1977 roku, a zakończyłam ją po 39 latach - 30 września 2016 roku. Były to lata ciekawe, stresujące, radosne, obfitujące w różne wydarzenia, a przede wszystkim pełne studenckiego gwaru.

 

Wiele zmieniało się w SJO na przestrzeni tych lat...

Na początku lektoraty trwały aż 5 semestrów i dawały więcej możliwości zarówno uczącym się jak i nauczającym. Tworzono grupy tylko wydziałowe, studenci byli więc bardzo zgrani i odznaczali się dużym poczuciem humoru – z wielką przyjemnością się z nimi pracowało.

Uczyliśmy studentów języka obcego od podstaw, a kończyliśmy kursy tekstami technicznymi, które były dydaktycznym i organizacyjnym wyzwaniem dla wykładowców, i również dla studentów, ponieważ brakowało nam specjalistycznych podręczników do nauczania języka francuskiego. Brak takich materiałów sprowokował nas do tworzenia własnych tekstow oraz ćwiczeń; w ten sposób powstały skrypty dla Wydziałów: Mechanicznego, Mechaniczno-Energetycznego, Informatyki i Elektroniki, które opracowałam razem z Domicelą Kozieradzką-Matkowską, a recenzował je prof. Eugeniusz Ucherek z romanistyki, dziwiąc się, że rozumiemy, co to są, np. kotły parowe.

Na początku lat osiemdziesiątych podjęłam nowe, trudne i pionierskie wyzwanie... Kierowniczka Zespołu - pani  Danuta Adamus, zaproponowała mi wprowadzenie do oferty SJO języka hiszpańskiego i nauczanie go w pierwszych powstałych grupach.  Nigdy nie zapomnę stresu pierwszych zajęć – i przede wszystkim tekstów technicznych, a „circuitos integrados” zapamiętałam na zawsze...

Mile wspominam również ten okres w moim nauczaniu, kiedy prowadziłam intensywne kursy dla pracowników Uczelni, którzy przygotowywali się do prowadzenia wykładów w języku francuskim. To była bardzo twórcza, efektywna i satysfakcjonująca praca.

Do przyjemnych kart mojej zawodowej historii zaliczam również formalną współpracę z Francuzami, którzy zawsze wspierali naszą pracę dydaktyczną w SJO, i w bezpośrednich kontaktach wyjaśniali nam wszelkie problemy i zagadki językowe.

Czasy się zmieniały, ludzie też...

Jedni zmieniali pracę, inni miejsca zamieszkania, a jeszcze inni odchodzili na zawsze. A ja zostałam aż do dzisiaj...

Przez te wszystkie lata mojej pracy zawodowej zajmowałam się nie tylko typową dydaktyką – ale też tłumaczeniami tekstów z różnych dziedzin; pracowalam również jako tłumacz przysięgły. Pilotowałam grupy wyjazdowe – i tutaj przydała mi się znajomość języka niemieckiego oraz rosyjskiego. Pracowałam też jako tłumacz w operze – to była bardzo frapująca i angażująca praca. Realizowałam się również jako autorka książek do nauki języka francuskiego. Napisałam dwa podręczniki : „Gramatyka francuska w kilku wierszach” oraz „Interpunkcja w języku francuskim i polskim”. Pierwsze wydanie gramatyki rozeszło się bardzo szybko w naszej Oficynie Wydawniczej oraz w innych księgarniach.

Była też wieloletnia praco-przygoda z Radą Studium i z Juwenaliami Językowymi oraz z wymyślaniem dekoracji – nowych w każdym roku juwenaliowym. A gdy powstały grupy językowe na poziomie B2+, zajęłam się z dużym zaangażowaniem i zainteresowaniem pracą nad tworzeniem nowych materiałów, przystosowanych do nowego programu B2+. Powstało dzięki temu kilka nowych skryptów, które razem z opracowanym przeze mnie wcześniej projektem: „Inżynier w środowisku pracy” - będą stanowiły pomoc dydaktyczną dla pozostałych Romanistów w Zespole Języków Romańskich i Słowiańskich.

Zawsze bardzo ważni dla mnie byli STUDENCI...

Studenci…, studenci…, studenci…, każdy inny, każdy wnoszący coś nowego, każdy sympatyczny (bo nawet niesympatyczny na początku, stawał się sympatycznym pod koniec semestru) – wszyscy chcieli poznać język, kulturę… Kochałam wszystkich i każdego z osobna. Złych studentów nie ma – są tylko niechętni albo niezdecydowani nauczyciele. Pamiętam wszystkich moich studentów, a zwłaszcza Anię i Przemka z grupy B2.2, którzy pobrali się i przysłali mi zdjęcie ślubne ze słowami, że na francuski warto chodzić nie tylko ze względu na piękno języka …

Co będzie teraz ? Nie wiem.

Zainteresowań mam dostatek : począwszy od turystyki po sztukę i operę. Czasami napiszę wiersz. Czasem prozą wspomnienia rodzinne w oparciu o dziadkowe i babcine opowieści z przeszłości.

A teraz Emerytura….

 

Serdecznie pozdrawiam i dziękuję !

Ewa

 

   

 
 do góry drukuj poleć stronę kontakt na skróty